Anna Franosz to artystka i twórczyni ludowa z Podhala, która swoją pasję do haftu i tradycyjnych gorsetów odkryła samodzielnie, metodą prób i błędów. Pierwsze inspiracje czerpała jeszcze w dzieciństwie, spędzając czas w pracowni dziadka – mistrza w tworzeniu góralskich ozdób i instrumentów. Dziś, jako samouk z wielkim talentem, haftuje unikatowe gorsety, w których tradycyjne motywy podhalańskie spotykają się z indywidualnym podejściem i artystyczną duszą. Jej prace trafiają zarówno do górali w Polsce, jak i za ocean. O pasji, codziennym życiu i znaczeniu tradycji rozmawiamy z Anną Franosz.
Wywiad przygotowała Halina Rosa, Redaktor Naczelna Artmedia Podhale

Skąd wzięła się u Ciebie pasja do wyszywania gorsetów podhalańskich?
Już jako mała dziewczynka często przesiadywałam u dziadka w pracowni, gdzie wykonywał spinki, opaski góralskie, skrzypce i inne ozdoby. Fascynowało mnie to, że z kawałka skóry, drewna czy blachy można stworzyć coś pięknego. To właśnie dziadek, artysta i twórca ludowy, zaszczepił we mnie miłość do rękodzieła i tradycji.


Kto nauczył Cię tej sztuki – czy była to tradycja przekazywana w rodzinie?
Jestem samoukiem. Choć inspirację czerpałam od dziadka, to w hafcie koralikami i blaszkami uczyłam się wszystkiego sama – metodą prób i błędów. Początki nie były łatwe, ale z czasem haftowanie stało się moją pasją.
Ile czasu zajmuje wykonanie jednego gorsetu?
To bardzo mozolna i żmudna praca, ale jednocześnie fascynująca. Czas potrzebny na wykonanie zależy od wzoru – prostsze hafty zajmują mniej czasu, a bardziej skomplikowane potrafią pochłonąć wiele godzin.




Jakie wzory i motywy są najbardziej charakterystyczne dla gorsetów podhalańskich?
Najbardziej charakterystycznym motywem jest dziewięćsił (często błędnie nazywany dziewieciornikiem). To również mój ulubiony wzór. Popularne są także lilie, złotogłów, szarotki, róże, maki, a coraz częściej także motywy kogutów (paisley), które mają wschodnie korzenie i trafiły do nas poprzez wpływy tureckie.
Czy w swojej pracy korzystasz z tradycyjnych materiałów i technik, czy łączysz je również z nowoczesnymi rozwiązaniami?
Najbardziej cenię tradycyjne wzory i metody wykonywania stroju, bo uważam, że to ważne, by podtrzymywać dziedzictwo naszych przodków. Jednocześnie zdarza mi się tworzyć gorsety z motywami mniej związanymi z Podhalem, jeśli takie jest zamówienie – zawsze staram się sprostać oczekiwaniom klientów.
Jakie znaczenie ma dla Ciebie podtrzymywanie góralskiej tradycji poprzez haft i strój?
Dla mnie to ogromnie ważne. Wierzę, że wracanie do korzeni i kultywowanie pięknych tradycji chroni je przed zapomnieniem. Cieszę się, że wiele młodych osób zaczyna dostrzegać piękno tradycji i zakochuje się w niej.

Czy zauważasz rosnące zainteresowanie młodego pokolenia tradycyjnym strojem podhalańskim?
Tak, i to bardzo mnie cieszy. Widać ogromne zainteresowanie młodych tradycyjnymi strojami, muzyką, śpiewem i całym folklorem. To daje nadzieję, że nasza kultura nie zaginie.
Czy gorsety, które tworzysz, trafiają jedynie do lokalnych odbiorców, czy także za granicę?
Moje gorsety trafiają nie tylko do górali w Polsce, ale także do Ameryki. To dla mnie dowód, że tradycja podhalańska jest ceniona i pielęgnowana również wśród Polonii.
Który z dotychczasowych gorsetów był dla Ciebie największym wyzwaniem i dlaczego?
Każdą swoją pracę traktuję jako wyzwanie. Zawsze staram się, aby każdy gorset był niepowtarzalny, miał własną duszę i nigdy się nie powtórzył. To indywidualne podejście sprawia, że każdy projekt jest wyjątkowy i wymagający na swój sposób.


Masz Aniu sześcioro dzieci – jak wygląda Twój dzień i ile czasu udaje Ci się poświęcić na haft przy tak dużej rodzinie?
Mój dzień jest bardzo intensywny i pełen obowiązków. Rano szykuję starsze dzieci do szkoły, zajmuję się maluchami, ogarniam dom, gotuję, a potem wspólnie odrabiamy lekcje i spędzamy czas na świeżym powietrzu. Tak naprawdę haftem mogę zająć się dopiero wieczorem, gdy najmłodsze dzieci pójdą spać. Mam więc raczej nocny tryb pracy – często kończę haftowanie około 2 w nocy. To mój czas na pasję, relaks i spełnienie.


Igłą Malowane FB https://www.facebook.com/profile.php?id=61573744795162
Rozmowa z Anną Franosz pokazuje, że prawdziwa pasja potrafi rozkwitać nawet w najbardziej intensywnym, pełnym obowiązków życiu. Jej determinacja, cierpliwość i miłość do tradycji sprawiają, że każdy gorset staje się nie tylko strojem, ale dziełem sztuki z duszą. Anna udowadnia, że można łączyć rolę mamy sześciorga dzieci z twórczością artystyczną, a wieczorne godziny poświęcone haftowi zamienia w czas magii i piękna. Jej praca to hołd dla Podhala i inspiracja dla nas wszystkich – by pielęgnować korzenie, wierzyć w siebie i tworzyć rzeczy, które przetrwają pokolenia. Halina Rosa
01.09.2025 Szaflary
